
Od czego tu zacząć.. tyle się działo..
Ok. Zacznę od początku. Lokal. Zrobił na nas ogromne wrażenie. Podgóra, niedaleko Radomia. Już od wjazdu na salę było miło. Nikt nas nie zganił, powiedzieliśmy obsłudze ładnie „dzień dobry”
i jakoś się dalej potoczyło. Może zdradzę tu pewną „tajemną” wiedzę, o której mało kto mówi, ale z reguły obsługa rzadko kiedy chce współpracować z zespołem. I tu wielki plus dla obsługi. Nie mamy żadnych zastrzeżeń. Znają się na tym co robią. Po prostu. Szanują innych ludzi. Podsumowując: świetna sala pod każdym względem, rewelacyjna kuchnia.

Przyjechali goście.. niektórzy od razu obrali kierunek na Drink Bar (swoją drogą rewelacyjna sprawa na weselu, świetnie się sprawdza). A to wszystko jeszcze przed pierwszym toastem
Ale to dobrze. Widać było od razu, że goście przyszli się na to wesele wyszaleć i wytańczyć
Wiedziałem, że będzie super weselisko. Bo goście chcący się bawić to podstawa na weselu.

I jak widać Panowie dają się prowadzić:) Wiwat na cześć Pary Młodej:) Panie w prawo, Panowie w lewo:) Uwielbiam to. Wszyscy szaleją na parkiecie. To jest widok. A później przychodzi Para Młoda na koniec wesela i mówi, że nie daliśmy im odpocząć
Ale jeśli ja z zespołem się wypalam na maksa, to i reszta gości nie będzie się temu biernie przyglądać. Wszyscy się bawią i koniec kropka. No chyba, że ktoś ma złamaną nogę.. To wybaczam

Nadszedł czas i na wspólne biesiadowanie. Przyznam się szczerze, że nie rozumiem niektórych kapel jak mówią, że oni nie grają przy stołach. Toż to jest wesele, jak na weselu może nie być wspólnego śpiewania przy stołach z gośćmi weselnymi. Przecież taka jest nasza natura, obyczaj, tradycja.. Bym się chyba spalił ze wstydu gdybym nie pozwolił gościom odśpiewać „Hej sokoły” i in. Na szczęście u Iwony i Michała była super ekipa i nikogo nie trzeba było do niczego namawiać.

Cóż tu komentować. Iwona mówiła, że przez chwilę było jak w dobrej dyskotece..

I dzieci się wyszaleją. Też im trzeba dać swoje 5 minut. To taki prezent o Iwony i Michała


A to? Kto nie przeżył wiele stracił
Przynajmniej tak goście mówili
Fajnie jest dać ludziom coś czego nie mają na co dzień.. taką chwilę oderwania się od codzienności..

I po torcie.. mam nadzieję, że się szwagier Iwony nie obrazi za to zdjęcie
I było by jeszcze co wspominać, ale na to by i bloga nie starczyło.. Przyznam się, że troszkę się obawiałem tego wesela, bo zajrzałem kiedyś na radomskie forum weselne i tam zobaczyłem, że wypowiada się przyszła Pani Młoda
Troszkę się przestraszyłem, ale mówię sobie, że przecież tyle dobrego dajemy gościom na przyjęciach, że chyba raczej tak źle być nie powinno..
I tak już na koniec.. Dziękuję Wam, że mogliśmy się poznać i mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy i wspólnie pobiesiadujemy